"Dziewczyna " . Ciąg dalszy .
Czas w klasie strasznie się dłużył . Nareszcie skończyła . Pani kazała usiąść mi z koleżanką i chociaż twierdziłam że jej nie lubiłam to po kilku miesiącach siedzenia z nią w ławce zaczęłam ją lubić . Może po prostu musiałam ją lepiej poznać . Ale mniejsza o to . Miną rok i jakoś sobie tam radziłam . Jednak ciągle musiała siedzieć z koleżanką . Nikogo nowego nie poznałam i to przez rok , ani ja nie miałam ochoty się z kimś zapoznać ani oni . W końcu gdy byłam w 5 klasie podstawówki kazali nam zrobić projekt . Wcale nie miała ochoty robić żadnego projektu bo wiedziałam że będę musiała robić go z kimś . Przydzielili mi 3 osoby 2 dziewczyny i jednego chłopaka . Ja jak zwykle byłam cicho i po prostu czekałam aż zadecydują . W końcu przez prymasy koleżanki , która strasznie się rządziła , a za nic nie miała pojęcia o tym przedmiocie zadecydowaliśmy . My ? Nie , to ona zadecydowała . Ja miałam być koziołkami ona miała być najważniejszą postacią czyli kucharzem kolega kimś tam a ta druga koleżanka jeszcze kimś innym . Ale oczywiście nie zabrakło kłótni . Oby dwie dziewczyny musiały się pokłócić . Wiec ja z kolegą zaczęliśmy pracować sami . Po szkole poszliśmy poszukać w moim pokoju jakiś materiałów na nasze kukiełki (wiecie byliśmy w 5 klasie ) . Nie obchodziło nas co robią dziewczyny . Ja zrobiłam więcej niż miałam zrobić . Napisałam dla mnie i kolegi rolę . Skopiowałam dla koleżanek żeby nie było . ale one musiały to zgubić . Gdy przyszedł czas na pokaz one kąpletnie nie wiedziały co mają robić miały lalki ale one były bez nadziejcie zrobione . Podpowiadałam im co mają mówić ale to zbytnio nie pomogło więc ja z kolegą dostaliśmy po 6 a ona po 4 . I tak uważam że to za dużo . Po kilku miesiącach za przyjaźniłam się z jedną z nich . Miała na imię Ola . W sumie była taka sama jak ja zwariowana i tylko przy niej potrafiłam być sobą lubią to co ja . Robiliśmy różne śmieszne głupstwa ale wtedy były dla nas normalne :) . Jeździliśmy na zieloną szkołę i różne takie . I w końcu nadeszło rozstanie czyli gimnazjum . Mieliśmy inne poglądy na nie . Ja poszłam do sportowego , a ona do katolickiego . Na pewno też do katolickiego ale miałam już dość jeżdżenia do podstawówki . Bardziej pasowało mi że poszłam do sportowej . Było nam trudno bo wszyscy nas zapewniali że stracimy ze sobą kontakt bo znajdziemy nowe przyjaciółki i przyjaciół . Ale nie mogliśmy zapobiec temu że poznamy nowych kolegów . Ale staraliśmy się spotykać . Jednak zaczęliśmy się spotykać coraz rzadziej i rzadziej . Musieliśmy mieć też czas na nulkę i na spotkania z innymi . W końcu gdy poszliśmy do 2 klasy gimnazjum nawet nie pisaliśmy do siebie na Facebooku
To na dzisiaj wszystko nie mogę myśleć na pusty żołądek :)
Pa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz