poniedziałek, 28 lipca 2014

W przypływie rozpaczy z powodu decyzji dziwnie odnalazłam ukojenie w męskich ramionach . Mowa oczywiście o autorze książki . Jego opowieść o autodestrukcji i po której ewentualnie może nastąpić samo-odkupienie , była pokarmem dla mej duszy . Całkiem jakby mówił konkretnie do mnie i o mnie . Chciałam jedynie z powrotem wślizgnąć się w ukojenie , jakie dawały jego słowa . I  tak było . Książka stała się moją nową obsesją . Oraz odwracaczem uwagi . Czytałam ją w kółko , raz za razem . Używając jej jako wymówki , wymówki z życia . Została moim kołem ratunkowym którego nie zamierzałam opuszczać  .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz